Czy droga S5 to duży atut dla gminy Wisznia Mała?
Jak pokazuje rozwój gmin, które mają dostęp do tras komunikacyjnych, to bardzo duży atut na przyszłość. Aktualnie budowa drogi jest niestety dużym utrudnieniem, gdyż wydłuża korki, które mamy na terenie gminy, utrudnia dojazd. Z niecierpliwością czekamy na zakończenie inwestycji. Na pewno od strony komunikacyjnej i dostępowej do europejskiej infrastruktury transportowej to jest ogromny atut dla gminy i będziemy to wykorzystywać i promować, aby pozyskać nowych inwestorów z Polski i z zagranicy.
Trasa zdynamizuje rozwój gospodarczy terenów przy niej położonych. Czy zwiększyło się zainteresowanie przedsiębiorców naszą gminą?
Zainteresowanie wzrosło ogromnie, z racji tego, że faktycznie budowa trasy przyciąga tych, którzy chcą szybko i łatwo dotrzeć ze swoim towarem, bądź usługami do swoich klientów. A taka możliwość, jeśli chodzi o gminę Wisznia Mała będzie bardzo dobra. Węzeł w Krynicznie centralnie położony daje takie możliwości, aby każda firma która zlokalizuje się na terenie gminy na tym zyskała.
Czy budowa drogi ekspresowej S5 przyczyni się także do zwiększenia ilości mieszkańców gminy?
Jeśli chodzi o ilość mieszkańców, to ona cały czas wzrasta. Tak więc tutaj nie wiem czy droga S5 wpłynie akurat na tą liczbę drastycznie, bo w tej chwili trend jest stały i co roku przypływa przynajmniej kilkuset mieszkańców.
S5 to nie tylko same plusy, jest też ciemna strona tej inwestycji, a właściwie głośna strona. Z czym zmagają się mieszkańcy i samorząd?
Każda tego typu inwestycja rodzi również zagrożenia środowiskowe, a szczególnie jeśli chodzi o tego typu trasy, to zagrożenia związane ze zwiększoną ilością hałasu. W tej chwili żyjąc i mieszkając przy drodze krajowej nr 5 wszyscy wiemy, jakie te uciążliwości są. A przy trasach szybkiego ruchu te uciążliwości po prostu wzrastają, bo wszyscy szybciej zaczynają jeździć i hałas generowany przez samochody jest dużo, dużo większy niż ten, przy którym obecnie żyjemy. I niestety z tym hałasem będziemy musieli nadal walczyć. Myśleliśmy, że na etapie projektu i realizacji tego zadania przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad problem został rozwiązany, tak jak społeczeństwo tego oczekiwało i na miarę czasów, w których żyjemy. Po prostu sami sobie nie powinniśmy szkodzić, ani ludzie ludziom. Niestety okazuje się, że to nie jest takie proste, niektórzy uważają, że można na tym zaoszczędzić. Ale ta oszczędność jest dość niewspółmierna do strat jakie my tutaj, jako mieszkańcy, z tytułu zagrożenia naszego zdrowia będziemy ponosili. Wobec tego ta ciemna strona inwestycji musi być rozjaśniona w przyszłości.
Panie Wójcie od jak dawna gmina boryka się z problemem ekranów akustycznych? Z czego wynika problem?
Problem wynika z tego, że ktoś w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad pomyślał sobie, że po co tyle ekranów skoro są nowe podwyższone normy hałasowe i może w tym wypadku uda się coś zaoszczędzić. Z punktu widzenia budowy całej trasy, to oszczędności z tytułu, że ekranów nie będzie nie zauważyłem. Po przetargach inwestycja miała kosztować ok. 1,5 mld zł (cały odcinek z Wrocławia do Rawicza), a w tej chwili mówi się nawet o sumie rzędu 2 mld zł. Wobec tego oszczędności z tytułu zmniejszenia ilości ekranów nikt nie zauważył, wręcz przeciwnie koszty związane z ochroną wszystkich innych stworzeń poza ludzkimi wzrosły. Dlatego też prosimy o proporcjonalne podejście do sprawy i nie oszczędzanie na naszym zdrowiu.
Jakie działania podjął Pan osobiście w kwestii ekranów akustycznych?
Wszelkie niezbędne i możliwe do realizacji, aby ten stan rzeczy zmienić. Mianowicie interweniowałem u inwestorów w tym zakresie, czyli począwszy od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oddział we Wrocławiu aż po Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju i ministra. Również podjęliśmy kroki prawne związane z tym, aby wszystkie wydawane w tej sprawie decyzje nadzorować i w razie potrzeby móc się od nich odwołać. Udało nam się na początkowym etapie zdobyć status strony postępowania, bo tak się składa, że gmina nie jest z punktu widzenia prawa partnerem dla Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, ministerstwa czy Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska tylko wyłącznie sami mieszkańcy. Udało nam się udowodnić, że gmina również reprezentuje mieszkańców i może w ich imieniu w tym zakresie występować. Dzięki wyrokowi sądu uzyskaliśmy status strony postępowania. Wobec tego też dzisiaj możemy na ten temat rozmawiać. Gdyby nie pozytywny wyrok sądu, gmina nie mogłaby brać czynnego udziału w postępowaniach. Od początku w nich bierzemy udział i za każdym razem wskazujemy na to, że te decyzje które zapadły odnośnie likwidacji ekranów są niezgodne z prawem. Zostały one narzucone społeczeństwu bez konsultacji, bez uprzedzenia o tym, w przeciwieństwie do tych rozwiązań, które wcześniej podlegały takim właśnie procedurom. Wobec tego tylnymi drzwiami ktoś próbuje ułatwić sobie życie i nie budować ekranów, a nam je pogorszyć.
To były działania podejmowane wcześniej. A jakie działania podejmie gmina na obecnym etapie?
Kroki podejmujemy we wszystkich możliwych kierunkach oprócz tych, o których już wspomniałem, czyli udziale we wszystkich etapach postępowań administracyjnych. Oczywiście jesteśmy przygotowani do tego aby przed sądami występować w interesie naszych mieszkańców. Wspólnie z mieszkańcami bierzemy udział w protestach, bezpośrednio oddziaływując przez media (prasa, radio, telewizja) na osoby które decydują o tych sprawach. Wspólnie ze społeczeństwem występujemy z inicjatywą legislacyjną dążącą do zmiany przepisów określających normy hałasu. Dążymy do ustalenia norm hałasu na poziomie zalecanym przez Światową Organizację Zdrowia, tj. 55 dB w ciągu dnia i 40 dB w ciągu nocy.
Przy okazji zwracam się z prośbą do mieszkańców naszej gminy o wsparcie nas oraz włączanie się do wszelkich akcji protestacyjnych, bo tylko w ten sposób być może głos suwerena zostanie wysłuchany.
Dziękuję za rozmowę.